O jednym z bardziej niespodziewanych miejsc do grania w planszówki

Kojarzycie różne knajpiane spotkania planszówkowe? Ostatnimi czasy nie bywam na nich tyle, ile bym chciała, ale szczerze uwielbiam samą ideę regularnego organizowania dnia czy wieczoru, podczas którego można przyjść, wypożyczyć planszówkę i pograć w większej grupie. A do tego klimat tych spotkań – jedne z moich ulubionych planszowych wspomnień to wrześniowe wieczory spędzone na grze…

Polcon 2015 planszówkowo

Kontynuując moją tegoroczną wielką wycieczkę po różnych konwentach, pod koniec minionego tygodnia trafiłam na Polcon w Poznaniu. Niestety, zdołałam w widowiskowy sposób polec na etapie wstępnego planowania, w wyniku czego na konwencie mogłam spędzić jedynie czwartek i piątek. Potem musiałam się zwlec z łóżka o nieistniejącej godzinie (3:50) aby pojechać dalej. Nie ma jednak tego…

Jak to wieczorami wyszywam kołdry, czyli dlaczego Patchwork jest fajny

Odkąd w dużej mierze pozbyłam się lęku przeprowadzkowego („haha, bardzo fajna ta rzecz, ale kto będzie ją nosił jak przyjdzie się przeprowadzać?”) moja kolekcja planszówek powoli, ale skutecznie się rozrasta. Dotarłam nawet do tego momentu, w którym nie mam ambicji mieć na własność tylko moich ulubieńców i powoli próbuję stworzyć kolekcję, która zawiera również tytuły…

O różnych podejściach do tematyki

Tematyczna strona gier planszowych jest zabawną rzeczą. Czasem budujesz nowe miasta, czasem współzawodniczysz ze złymi imperiami zła, a czasem nie wpuszczasz umierających ludzi do swojego namiotu. Praktycznie jak w życiu. Jestem jednym z tych strasznych graczy, którzy na tematykę planszówki zawsze zwracają uwagę, oceniają – i jeśli ten aspekt gry jest ciekawie wykonany, potrafi mnie…

Gry, do których jestem uprzedzona (zapewne niesprawiedliwie)

Odkąd założyłam sobie kilka lat temu konto na Board Game Geeku, odkryłam, że staram się oceniać gry raczej łagodnie. Jest jednak kilka tytułów – planszowych i karcianych – przy których na propozycję zagrania zareaguję (powiedzmy oględnie) niezbyt pozytywnie. Nie chodzi tu nawet o ocenę samych gier – czasem po prostu niesprzyjające okoliczności i osobiste preferencje…

Avangarda planszówkowa, czyli epickie królestwa i cheerleaderki

Rozpoczynanie blogowania zawsze było dla mnie najgorsze – pierwsze notki nie są rzeczą, którą lubię pisać. Ale czasem nadarza się niezła okazja do ich stworzenia. Taka jak teraz. W niedzielę skończyła się Avangarda, jako konwent bardzo sympatyczna i kameralna, z ciekawie wyglądającym blokiem prelekcji około-planszówkowych (sobota była niestety zajętym dniem i dałam radę zajrzeć tylko…