O przemijaniu planszówek i odsuwaniu tego momentu

WP_20151106_16_05_59_ProKilka tygodni temu plansza do jednej z moich ulubionych gier rozpadła się podczas rozkładania. Nie było w tym mojej winy, po prostu zużycie dokonało swojego dzieła: w jednym momencie ostrożnie rozkładałam planszę, w drugim została mi się w ręce jej trzecia część. Zachowałam jednak zimną krew i – zamiast pobiec do współlokatorki z płaczem i żalem na okrutny świat – chwyciłam brązową taśmę i podkleiłam planszę od spodu. Całkiem mi się teraz zresztą teraz podoba: jest Planszą Po Przejściach (z których wyszła zwycięską ręką, a blizna dodaje jej tylko uroku). Planszówki są drogie, często pięknie wykonane i zużywanie się ich elementów boli chyba każdego właściciela. Wciąż stosuję podstawowe metody ochrony gier przed zużyciem (choć staram się to robić z zachowaniem zdrowego rozsądku zamiast wydawać mnóstwo pieniędzy na drogie, acz profesjonalne zestawy), ale powoli chyba uczę się żyć ze świadomością, że rzeczy się zużywają.

WP_20151106_16_07_41_Pro

Najgorzej ze wszystkiego znoszę chyba powolne psucie się pudełek. Zaczynamy od pięknych, porządnych, błyszczących i pachnących (ej, nie patrzcie na mnie w ten sposób, niektórzy ludzie sztachają się nowymi książkami – ja mam tak z planszówkami), a potem zdarzają się Rzeczy. Przeprowadzki, wyciąganie z półki, otwieranie i zamykanie to wersja light. Bo czasem przydarza się okres w którym zostajesz dealerem gier i ciągasz je co chwila do znajomych. A kartonowe pudełka to złośliwe bestyje są, do tego wyjątkowo podatne na złe warunki transportu – a takie naprawdę nie muszą być naszą winą, bo w końcu nie wszystko da się przewidzieć. Część z naszych pięknych skrytek na gry zaczyna więc stopniowo przypominać najgorszej jakości teczki, w których nosiłam na studiach kserówki na zajęcia. To znaczy: poszarpane, powycierane i lekko podarte. I nieodmiennie smuci mnie to, że nie zdołałam jeszcze wymyślić dobrego sposobu ochrony pudełek jeśli mam akurat kaprys przenosić je z miejsca na miejsce. Bo planszówki są jednak przede wszystkim do używania, nie do podziwiania.

WP_20151106_16_08_13_Pro

Po cierpieniach związanych z nieuchronnym przemijaniem pudełek pojawia się kwestia jeszcze ważniejsza: ochrona elementów gry. Tutaj dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa. Nie wiem jak wam, ale mnie robi się bardzo przykro kiedy otwieram planszówkę z wypożyczalni i widzę elementy – karty, żetony, figurki – luźno wrzucone do pudełka. Zero szacunku do kartonu, no. Najbardziej chyba rozpowszechniona metoda utrzymywania porządku w pudełku widoczna jest na zdjęciu powyżej. Stare dobre woreczki strunowe zna chyba każdy – nawet te okrutne osoby, które koniec końców wrzucają wszystko luzem. W wielu planszówkach jest co najmniej jeden woreczek, do którego schowane są np. figurki. Zdarza się też coś naprawdę miłego, czyli dołączanie do nowej gry kilku pustych woreczków, w które właściciel sam może zapakować elementy tak, jak mu pasuje (zrobiło to na pewno wydawnictwo Phalanx przy Magnatach). Plusy woreczków są dość oczywiste: pozwalają trzymać różne elementy gry we względnym porządku („względnym”, gdyż serio – raz jeszcze rzućcie okiem na to zdjęcie Arkham, opiszcie to, co widzicie jako „porządek” i spróbujcie się nie roześmiać), oddzielone od siebie, dzięki czemu mają przynajmniej szansę nie poniszczyć się nawzajem (…teoria kanibalistycznych planszówek?). Minusy natomiast: woreczki ze swojej natury trwałe nie są, ich właściwości ochronne też niesamowicie wielkie nie są. No i ten bałagan, który robi się w pudełku jeśli beznadziejną wypraskę wyrzuciło się wieki temu…

Na ten problem również jest rozwiązanie, ale wymagające już o wiele większego poziomu zaangażowania. Chodzi o samodzielne stworzenie wypraski. Bardzo popularnym materiałem jest pianka modelarska (foamcore), trochę wyższą szkołą jazdy są wypraski drewniane. Sama jeszcze nic w tym stylu nie stworzyłam, więc moje rozważania są czysto teoretyczne – ale powoli się do tego przymierzam. W samodzielnym robieniu wyprasek ogromnie podoba mi się to, że są one w 100% dostosowane do naszych wymagań. Możemy zrobić miejsce na talie startowe. Możemy zrobić osobne wypustki do każdego elementu, ale jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do trzymania niektórych z nich razem – to nic nam w tym nie przeszkadza, a w wyprasce nie ma irytujących pustych miejsc. Gdyby to jeszcze nie wymagało czasu i wyćwiczenia umiejętności manualnych, byłoby to rozwiązanie absolutnie idealne.

(Moje upodobania estetyczne nie pozwalają mi niestety rozważać różnych plastikowych pudełek na śrubki/inne rzeczy jako możliwego rozwiązania problemu przechowywania elementów gry – niektórzy ludzie jednak tak robią, więc wspominam, wspominam.)

WP_20151106_16_06_39_Pro

Ale, ale. Przechowywanie posortowanych i oddzielonych od siebie elementów to jedna rzecz – jeśli jednak chcemy utrzymać nasze gry w jak najlepszym stanie, pamiętać musimy o kartach. Tasowanie jest powolnym mordercą. Trzymanie w rękach zresztą też. Tutaj jest już tylko jedna metoda ochrony: koszulkowanie.Problem z tym związany jest dość oczywisty dla każdego, kto próbował się w to bawić. Cena. Dobrej jakości koszulki kosztują. Sporo osób po prostu nie widzi sensu w wydawaniu ponad 100 zł na zabezpieczenie kart za pomocą najlepszych na rynku koszulek Fantasy Flight Games. I wcale się temu nie dziwię, choć koszulek FFG zdarzyło mi się używać. Aby nie zbankrutować, staram się trzymać kilku zasad podczas decydowania czy i jak zakoszulkować daną grę.

Po pierwsze: nie wszystkie karty potrzebują ochrony. Czasem są równocześnie zrobione z dobrej jakości materiału i rzadko tasowane. Te zazwyczaj pozostawiam samym sobie. Jednak jeśli – nawet w tej samej grze – znajdują się karty często trzymane w rękach i non-stop tasowane, one bez żadnej dyskusji otrzymują ochronę.

Po drugie: negocjacjom nie podlega zabezpieczanie karcianek. Spróbujcie kiedyś po nabyciu dodatku do swojej ulubionej gry karcianej porównać brzegi nowych i starych kart – zobaczycie o co mi chodzi. Ryzyko kryjące się za myśleniem „nie będę wydawać na koszulki tyle co na samą grę; jak karty się zużyją, to kupię nowy egzemplarz” dobrze ilustruje przypadek Dominiona. Jak dobrze wiadomo, polskie wydanie zniknęło z rynku na kilka lat, dopiero ostatnio dzięki crowdfundingowi wyszło wznowienie gry.

Po trzecie: mimo wszystko, jeśli już zdecydujecie się na zabezpieczenie swoich kart, NIE OSZCZĘDZAJCIE. Jeśli oszczędzacie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że po prostu wyrzucicie pieniądze w błoto. Kiedyś poproszono mnie o potasowanie kart do 7 Cudów Świata zapakowanych w najtańsze koszulki. Kilka z nich rozpadło się podczas tasowania. Nie żartuję. I nie trzeba od razu inwestować w FFG. Zawsze można zejść półkę niżej, jej jakość niewiele FFG ustępuje. Moim osobistym faworytem są koszulki Arcane Tinmen.

 

O czymś zapomniałam? Niezwykle się pomyliłam i wygłosiłam jakąś herezję? A może stosujecie inne środki bezpieczeństwa do ochrony swoich gier? Podzielcie się swoimi sposobami!

Reklamy

3 uwagi do wpisu “O przemijaniu planszówek i odsuwaniu tego momentu

  1. Bardzo dobry tekst, choć dotyczy pozornie błahego tematu. Mnie pudełek najmniej szkoda – przetarcia na brzegach są nieuniknione i dodają nawet uroku. Co innego uszkodzenia komponentów. Takie przedarcie planszy to by była dla mnie mała katastrofa (BTW cóż to za gra, która tak często gości na stole, że aż się rozpadła?). Karty też koszulkuję, chociaż staram się rozsądnie ograniczać w tym procederze.

    Polubienie

    • Dzięki, bardzo miło coś takiego czytać!:)

      Przedarta plansza to Arkham Horror – sama w sumie nie rozumiem dlaczego, gra w niektórych okresach trafiała na mój stół dość często, ale aż tak? Ale w sumie śmieszne jest, że bardziej ekstremalną reakcję miałam swego czasu na rozerwanie pewnego pudełka niż tej nieszczęsnej planszy;)

      Polubienie

  2. Mój Arkham ma przetarcie farby drukarskiej w miejscach zgięcia planszy – nie wygląda, jakby miał się rozpaść, ale trzeba będzie szczególnie na niego uważać 😉

    Co do tematu, to jest jeszcze laminowanie, ale to metoda tylko dla naprawdę zdeterminowanych 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s