Poruszająca historia złej wypraski

WP_20160202_23_32_58_Pro

Ostatnio przydarzyła mi się pewna rzecz: miałam okazję zaadoptować kilka gier. Jako że nie jestem w stanie oprzeć się tak kuszącym propozycjom, wraz z innymi obecnymi osobami szybko podzieliliśmy pomiędzy siebie gry przeznaczone do oddania; tamtej nocy wróciłam do domu niosąc w torbie nowiutkie Small World Realms oraz pierwszą edycję podstawki kolekcjonerskiej karcianki A Game of Thrones. Drugą grę postanowiłam zabrać przede wszystkim z powodów sentymentalnych: grałam w nią tylko raz, lata temu – ale była moją absolutnie pierwszą karcianką. Do tego stopnia pierwszą, że przed rozgrywką trzeba było mi wyjaśnić termin „tapowanie”.

W domu otwarłam pudełko z grą, aby dokonać jej inwentaryzacji. (Tak, odczuwam przyjemność ze sprawdzania, czy w moich grach nie brakuje żadnych elementów. Nie oceniajcie). W najgorszych przypuszczeniach nie podejrzewałam jednak, że dane mi będzie ujrzeć wypraskę, która musiała zostać stworzona w konkursie na Najgorsze Rozplanowanie Przestrzeni I W Ogóle Wszystkiego. Mam wrażenie, że wrzucenie elementów do pudełka luzem byłoby niewiele gorsze – a, przypominam, mówimy tutaj o karciance. Oto historia Złej Wypraski w kilku zdjęciach.

WP_20160202_19_48_10_Pro

Nie, nie mamy tutaj obrazu, który ukazał się moim oczom po przywiezieniu gry do mojego domu. Zamiast tego, mamy tutaj obraz gry zinwentaryzowanej i poukładanej, leżącej spokojnie od kilku dni na półce. Tak, to właśnie stało się kiedy postanowiłam wykonać szaloną akcję Zdejmowania Pudełka z Szafki. Z jednej strony: wiem doskonale, że nawet w najlepszych wypraskach zdarza się wypadanie elementów. Ale jestem pod głębokim wrażeniem procesów decyzyjnych, które doprowadziły do wypuszczenia na rynek karcianki w wyprasce, z której wypadają karty po najmniejszym wstrząsie.

Ale to nie koniec.

WP_20160202_19_50_42_Pro

Przyjrzyjmy się sprawie bliżej. Nie chodzi tutaj w sumie o wypadanie kart. Nie jest ono czymś zaskakującym – kiedy tworzysz wypraskę, w której nie mieści się podstawowy zestaw kart. Aż się w sumie zdziwiłam, że pojawiły się w niej wycięcia na palce ułatwiające wyciąganie kart. Chociaż nie, ułatwiające jedynie w teorii, wycięcia nie sięgają bowiem aż do końca miejsca przeznaczonego na każdą z czterech talii, przez co ostatnie karty i tak wesoło wyskubujemy z opakowania. Widać, że nasz dzielny Projektant Wypraski wytrwale walczył z oczekiwaniami odbiorców pozbawionych chaotycznie artystycznej duszy. Po co zachować się przewidywalnie i wykorzystać całe to miejsce, które mamy do dyspozycji w pudełku standardowej wielkości planszówkowej?

Bo wiecie, skoro o miejscu mowa…

WP_20160202_19_50_10_Pro

Oto i reszta zawartości gry (nie licząc małej planszy i instrukcji, ale umówmy się: żeby nie dało się w pudełku przechowywać planszy i instrukcji o gry, to trzeba by było jednak postarać się jeszcze bardziej). Dwa rodzaje żetonów. Kilka większych figurek, które przewalają się z jednego końca pudełka na drugi. Karty, które – z tego, co zrozumiałam – nie należały do żadnej z czterech talii i nie miałam już siły próbować umieścić ich w wyprasce, zamiast tego zapakowałam je więc do woreczka strunowego. Co to za głos? Mówicie, że można by zaprojektować w wyprasce miejsce na każdy z tych elementów, żeby nie walał się pod nią, niszcząc siebie i inne rzeczy? Drodzy moi, pokazuje to tylko, że nie będziecie nigdy należeć do Prawdziwej Planszówkowej Awangardy, której niestraszne takie drobnostki jak logika. Smućcie się.

A podsumowując na serio: wow, zawsze żartuję z planszówkowych wyprasek FFG, ale tą karciankową przebili samych siebie. Jestem pod wrażeniem.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Poruszająca historia złej wypraski

  1. Tekturowa wkładka może nie spełnia dobrze funkcji po rozpakowaniu gry, ale fabrycznie: karty były w tomofanie – można je było zatem łatwo wyciągnąć; żetony były w formatce, a pionki w woreczku. Karty i żetony nie latały zatem w transporcie po przestronnej komorze, niszcząc wkładkę, jak to się zdarza. Po rozpakowaniu nie spełnia już może swojej funkcji, dlatego gracze stosują różne zastępcze pojemniki. Każda inna gra bez plastikowej wypraski z dedykowanymi komorami na elementy będzie tak wyglądała po wyciśnięciu żetonów, rozfoliowaniu kart etc.
    A tak wyglądała ta gra po rozpakowaniu: https://boardgamegeek.com/image/413435/game-thrones-card-game

    Lubię to

    • O, dzięki wielkie za link! 🙂 Jasne, to co zobaczyłam w środku jest również wynikiem tego, jak wszystko było przechowywane przez poprzednią właścicielkę. Mimo wszystko jednak, nawet po zapakowaniu pionków do woreczka strunowego (nie mam akurat odpowiedniego, ale zrobię to przy okazji) nie ma gdzie ich włożyć niż właśnie pod wypraskę. Szkoda, bo pudełko oferuje wystarczająco dużo miejsca, żeby w samej wyprasce zrobić osobne miejsce na te większe, trochę cięższe elementy, dzięki którym przy transporcie są stabilniejsze i bezpieczniejsze.
      A notka w założeniu miała też być przerysowana i raczej ma pełnić funkcję rozrywkową, więc poza samą krytyką Wypraski Do Karcianki Nie Mieszczącej Kart, resztę krytyki trochę naciągnęłam 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s