Poruszająca historia złej wypraski

Ostatnio przydarzyła mi się pewna rzecz: miałam okazję zaadoptować kilka gier. Jako że nie jestem w stanie oprzeć się tak kuszącym propozycjom, wraz z innymi obecnymi osobami szybko podzieliliśmy pomiędzy siebie gry przeznaczone do oddania; tamtej nocy wróciłam do domu niosąc w torbie nowiutkie Small World Realms oraz pierwszą edycję podstawki kolekcjonerskiej karcianki A Game…

Jak to instrukcje przeszkadzają w graniu

W tym miesiącu miałam w śmiałych planach wypróbowanie tego, jak działałyby nowe dni dodawania notek, jednak Zły Los, jak to Zły Los, zadrwił sobie ze mnie. W połowie stycznia kompletnie rozłożyła mnie choroba i naprawdę niewiele zdołałam w tym miesiącu osiągnąć. Niech to będzie nauczka, aby nigdy nie lekceważyć siły i determinacji Złego Losu. Nadszedł…

O małych irytacjach

Czy też tak macie, że czasem patrzycie na swoją planszówką półkę, otwieracie nową grę lub skończyliście właśnie koszulkowanie około miliarda kart  – i zamiast jakiegoś fajnego, pozytywnego uczucia ogarnia was ogromna fala irytacji na coś w gruncie rzeczy nieistotnego? Potrafię wymienić kilka takich rzeczy: nie są na tyle złe, żeby od jakiejkolwiek gry mnie odrzucić,…

Jak łatwo zginąć w Games Roomie – o grach nieprzyjemnych dla otoczenia

Dziś dla odmiany będzie wpis sponsorowany przez uczucia negatywne. Bardzo negatywne. Będzie traktował o typie gier, którego szczerze nie znoszę. Który w najlepszym wypadku omijam szerokim łukiem, ewentualnie wycofując się powoli acz pewnym krokiem w stronę drzwi. Który – jestem tego pewna – kiedyś zostanie powodem morderstwa popełnionego przez wycieńczonych, zdesperowanych konwentowiczów. Będzie o grach…

Gry, do których jestem uprzedzona (zapewne niesprawiedliwie)

Odkąd założyłam sobie kilka lat temu konto na Board Game Geeku, odkryłam, że staram się oceniać gry raczej łagodnie. Jest jednak kilka tytułów – planszowych i karcianych – przy których na propozycję zagrania zareaguję (powiedzmy oględnie) niezbyt pozytywnie. Nie chodzi tu nawet o ocenę samych gier – czasem po prostu niesprzyjające okoliczności i osobiste preferencje…